Trener Ciepliński: - Finał Challenge Cup? Trochę cierpliwości
Janusz Woźniak
2010-02-09 10:15:24
,
Aktualizacja
2010-02-09 10:16:52
Rozmowa z Jerzym Cieplińskim, trenerem szczypiornistek Vistalu Łączpolu Gdynia
Gratulujemy udanego debiutu w europejskich pucharach. Zagracie w ćwierćfinale Challenge Cup. Awans do tej fazy rozgrywek zapewniły też sobie zespoły Podatkowa-Istil (Ukraina) i Besancon Femini (Francja), a po wyjazdowych zwycięstwach bardzo blisko tego celu są Issy Moulineaux (Francja) i Metalurg Skopje (Macedonia) oraz Bizztravel Dalfsen (Holandia). Nazwy tych zespołów nie rzucają na kolana, z czego wniosek, ze Vistal Łączpol może awansować do półfinału, a może jeszcze dalej?
- Dzisiaj cieszmy się z pokonania włoskiego HC Teramo. W obu spotkaniach z tym rywalem widać było, że gra w europejskich pucharach, to nie to samo, co polska ligowa codzienność. Debiutancka trema, szczególnie w pierwszych połowach obu spotkań, dawała o sobie znać. Moje zawodniczki za szybko chciały osiągać przewagę, brakowało im cierpliwości i konsekwencji. Suma sportowych umiejętności w tych meczach była po naszej stronie, ale trochę czasu musiało w każdym z nich upłynąć, aby przekładało się to na wynik. Te mecze, to było naprawdę cenne międzynarodowe doświadczenie, które powinno procentować w następnej fazie Challaege Cup.
No to czekam na deklaracje: zagramy w finale Challenge Cup.
- A ja poproszę o cierpliwość. Najpierw będą mecze ćwierćfinałowe. Kilka lat temu, trenując gdańskie akademiczki, z Moniką Stachowską w składzie, zakończyliśmy naszą przygodę w tym pucharze na półfinale. Teraz szanse na kolejny awans na pewno istnieją. Zespoły z którymi przyjdzie nam rywalizować na pewno grają solidny szczypiorniak, ale… sądzę, że będą w naszym zasięgu, że szanse będą wyrównane. Najpierw jednak poczekajmy na losowanie par ćwierćfinałowych, które odbędzie się 16 lutego w Wiedniu. Do tego czasu pozostańmy przy stwierdzeniu, że jestem ostrożnym optymistą i że ta deklaracja dotyczy awansu do półfinału, o który będziemy, zgodnie z terminarzem, walczyć 13 i 20 marca.
Co z grą Katarzyny Duran, która ciągle nie jest uprawniona do oficjalnych występów w Vistalu Łączpolu?
- Pozyskaliśmy Duran, aby grała, a nie siedziała w Gdyni na trybunach. Myślę, że kłopoty z jej potwierdzeniem skończą się lada moment. Bo nawet jeżeli są jakieś niejasności dotyczące jej rozliczeń z poprzednim klubem SPR Lublin, to ona powinna już u nas grać, a pretensje lubelskich działaczy mogą być rozpatrywane równolegle na drodze odwoławczej.
Pucharowy debiut spowodował ligowe zaległości. Teraz, aby wrócić na czwarte miejsce w tabeli ekstraklasy, musicie w środę wygrać w Jeleniej Górze.
- Jedziemy kilkaset kilometrów z takim właśnie postanowieniem. Chcemy wrócić z kompletem punktów, ale musimy na nie zapracować na boisku. Nasze rywalki już nie rozdają ligowych punktów, a ostatnie wyjazdowe zwycięstwo jeleniogórzanek ze Zgodą w Rudzie Śląskiej budzi szacunek, a dla nas musi być sygnałem ostrzegawczym.
strona: 1 z 1